Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 1 listopada 2015

historia

Dziś 1 listopada. Dzień wszystkich świętych. Dzień wycieczek na cmentarz. Dzień odwzorowywania feng - shui na płytach nagrobnych. Dzień rywalizacji o wielkość przyniesionej wiązanki. Dzień multikolorowych pańskich skórek. Stop. Zatrzymajmy się w tym chaosie. Skupmy się na rodzinie. To ich odwiedzamy. To im pokazujemy, że pamiętamy. Po prostu. Światełko oznacza pamięć. Kwiaty - życie. Zmarli wciąż żyją w naszych wspomnieniach. Będą, ale od nas zależy jak długo. Wczoraj, kiedy było trochę mniej tłoczno odwiedziłam z rodziną cmentarz włochowski. Leży tam między innymi zmarły brat mojego ojca. Żył dzień. Trzy czy cztery alejki stanowią cmentarz dziecięcy. Na tabliczkach powypisywane zdrobniałe imiona: Tereska, Krysia, Sławuś. A na sąsiednim grobie wyryte - Krzyś. Podszedł młody facet, przywitał się z nami. Zapalił znicz, pomodlił się, założył kaptur na głowę i poszedł. Spojrzałam na rok. To musiał być jego syn. Jakie nieszczęścia spotykają ludzi. Niewyobrażalne cierpienie. Gdyby tak nasze cierpienie pomagało innym... I naprawdę, trzeba docenić tych, co żyją. Tych, dla których biją nasze serduszka. Poświęćmy czas rodzinie. Dziś słyszalne było zewsząd tłumaczenie kto jest kim. Znajomość drzewa genealogicznego, to ważna sprawa. Bardzo miło spotkać znajome twarze i razem pomodlić się za dusze w czyśćcu cierpiące. Razem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz