Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 17 listopada 2015
ciepły sweter
Czerwone. Brr. Zimno. Deszcz siąpi. Przysłaniam sobie świat brązową parasolką. Dobrze, że nie ma wiatru, znów pogięłoby mi w niej druty. Zielone. Przeskakuję przez napełnione wodą asfaltowe koleiny. Przystanek. Autobus. Oczywiście, że nie ten, na który czekam. Twarze ludzi przysłonięte zaparowaną szybą. U mnie w słuchawkach gra zespół Dommin, jak za starych dobrych czasów. Fajnie wrócić do jednej z ulubionych płyt. Love is gone. Przyjechał mój. Upodabniam się do innych znudzoną miną. Stoję z przodu, żeby móc patrzeć przez przednią szybę. Brakuje mi kierowania. Zamiast kosztować się na kina i pizze wypadałoby przyoszczędzić na OC. No to jest już jakiś plan. Niedługo adwent, to można by jakieś postanowienie sobie wymyślić. Mijam Centralny. Kurde, 12 minut do rozpoczęcia zajęć. Znów będę siedzieć spóźniona z samego przodu. W dodatku wciąż pada. To takie nieadekwatne do mojego nastroju. W środku mi ciepło i to wcale nie za sprawą swetra. Jak błogo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz